Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z RIPownika podstarzałego graFIKA NEW!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z RIPownika podstarzałego graFIKA NEW!. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2026

Trylogia RIPnięta zamknięta

Tom 3 felietonów poligraficznych "Z RIPownika podstarzałego grafika [66,6 The Number of the RIP] już jest! A zatem trylogia esejów o grafice, muzyce i poligrafii została ukończona. Z książkami przybyli do Lelewela szacowni goście: Piotr Lis - 3M, Adam Kruszelnicki - Miller Graphics Poland Sp. z o. o. oraz Dorota Kośmider - Ecco Plus Sp. z o.o., ZING SPÓŁKA AKCYJNA. Po uroczystym otworzeniu paczek z książkami i sesji fotograficznej nastąpiła merytoryczna dyskusja na temat sytuacji na rynku poligraficznym, szkolnictwa poligraficznego i możliwościach współpracy szkoły z pracodawcami. O efektach rozmów będziemy na bieżąco informować. Byliśmy także świadkami przedpremierowego pokazu klipu, który otworzy 8 już konferencję [Flekso jakie jest, każdy widzi...EJ AJ] już w październiku tego roku.



A póki co na wakacje można zabrać książkę Szymon Kropaczewskiego [albo trzy, jeśli ktoś jeszcze nie czytał dwóch pierwszych tomów] [Z RIPownika podstarzałego grafika], lub też posłuchać na kanale:





A więcej o książce, mecenasach i o poligrafii rzecz jasna już po wakacjach.
A naszym gościom składamy serdeczne podziękowania za wizytę, wsparcie i pomoc przy wydaniu książki.

z graficznym pokręceniem / kropatzevsky_rip_art



wtorek, 10 grudnia 2024

Golarze, groomerzy, studia fryzur, barberzy. O klanie Teniersów i rubensowskich kształtach. Singerie - małpy uosobieniem człowieczeństwa czy człowiek uosobieniem małpizmu? Nie mój cyrk, nie moje małpy. Głowa Łajzola na tacy a raczek w foliówce

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem o zakładzie fryzjerskim z małpami i kotami. Ki RIP? Tak, jak powiedziałem. Zakład fryzjerski z małpami i kotami. Mało to dzisiaj chwytów marketingowych różne firmy robią? Są golarze, groomerzy, studia fryzur, barberzy. Kurde, zwykłych fryzjerów i fryzjerek już dzisiaj nie ma. Nie można sobie, ot tak, wejść dla kaprysu, z drogi do fryzjera i obciąć kudłów. Dzisiaj trzeba się umawiać, potem stylizować, potem golić i w ogóle to ładnie ubrać, jak do kościoła. Co? Chyba nie o tym miało być.

[Zakład fryzjerski z małpami i kotami] to obraz Abrahama Teniersa. Bardzo podobny do tego, który wykorzystał Jacek Walasek na okładce swojej płyty [Koledzy]. Tutaj też są koledzy, tyle że w salonie fryzjerskim z drugiej połowy XVII wieku. Wszystko jest tutaj ok, poza tym, że klientami siedzącymi na fotelach są koty, a golibrodami są małpy. Taka mała różnica. A, że w tamtych czasach balwier, bo tak nazywano ówczesnych fryzjerów, zajmowali się również drobnymi zabiegami medycznymi, to mamy tutaj również kota z łapką na temblaku. Wszystko elegancko pokazane, stroje z epoki, sprzęty z epoki. Pięknie. 

Kim był Abraham Teniers, że zasłużył sobie na to, by jego obraz prezentował się na okładce rapowej płyty? A malarzem był. To ci dopiero odpowiedź. Był synem Davida Teniersa I Starszego. Tenże z kolei był flamandzkim malarzem i rysownikiem okresu baroku. Uczniem swojego brata Juliana I, Rubensa i Adama Elsheimera. Rubensa to wszyscy znają, bo był jednym z najwybitniejszych malarzy epoki baroku. Ileż on dzieł stworzył, długo by tutaj wyliczać, a to nie to miejsce i nie ten czas. To ten on rubensowskich kształtów, bo bardzo lubił bujność kształtów, ciał oraz przepych barw. A Adam Elsheimer był niemieckim malarzem i grafikiem późnego manieryzmu i wczesnego baroku. Manieryzm charakteryzował się dążeniem do doskonałości formalnej i technicznej dzieła, a także wysubtelnieniem, wyrafinowaniem, wykwintnością i swobodą form. To by jeszcze dokończyć osadzenie pana Abrahama Teniersa w czasoprzestrzeni dodam, że miał on trzech braci - Davida, Theodoora i Juliena. Oni również byli malarzami. 

I na nich wzorował się Abraham. Ulubionymi motywami jego prac były wsie z chłopskimi zabawami: tańcami i muzyką, karczmy i chłopi oddający się jedzeniu, piciu i paleniu oraz sceny komiczne z małpami. To on rozpowszechnił gatunek zwany singerie czyli małpia scena. Od francuskiego singe czyli małpa. I jeszcze singerie - komiczny grymas, małpowanie lub małpia sztuczka. Wiadomo, w chrześcijaństwie małpa uosabia głupotę, próżność i skąpstwo. Ale co tam, czy człowiek nie jest uosobieniem małpizmu? Czyż to człowiek nie pali fajek, nie gra w karty, nie kradnie, nie uprawia pijaństwa? Ot, to przecież wypisz, a raczej wymaluj obraz ludzkiej egzystencji. 

Jak tak sobie o tych małpach poczytałem, to dotarłem wręcz do religii buddyjskiej. Ci porównują ludzki umysł do małpy skaczącej z gałęzi na gałąź. Jak to rozumieć? A tak, że to bezcelowe skakanie ludzkiej świadomości pomiędzy kolejnymi wcieleniami, ale także bezmyślność, albo wręcz natłok i gubienie myśli. Przeskakiwanie z myśli do myśli. Z kwiatka na kwiatek? Cóż, takich obrazów klan Teniersów stworzył wiele. Dla przykładu [Małpy w kuchni], [Dwie przykute małpy] oraz obraz, który nas najbardziej interesuje czyli [Palarnia z małpami]. Tak, to właśnie ten widnieje na okładce płyty JWP BC. I tak można popłynąć w opowieść o inspiracjach, ale co ja tu będę małpował. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Czy jakoś tak miało być. 

ŁAM [SZPALTA]
inspiracja: ŁAJZOL [SERIOUS]
Bo po to się jeździ na GrafConf by takich opowieści wysłuchiwać. A wracając do okładek, to niedaleko pada małpa od banana. Słucham? A o to chodziło, że jak Jacek Walesiak zrobił okładkę do [Kolegów] na której udziela się Łajzol, to potem zaprojektował okładkę do płyty Łazjzola właśnie. To zupełnie inna bajka. Tutaj mamy zdjęcie jakiegoś paskudnego pomieszczenia z kafelkami brudnymi, niedomytymi fugami, ble. To kibel, łazienka, rzeźnia czy rzeźnik? Bo na pierwszym planie wyciągnięta dłoń podaje w worku foliowym głowę... Łajzola. Chyba dobrze rozpoznałem. To dopiero jazda jest. A gdzieś na podłodze leży telefon brokatowy w kształcie szczęki? Kurde, to jest dopiero jazda. Do tego czerwone litery, ostre jak brzytwa. Daleko tutaj do sielanki [Kolegów]. Ten cover został nagrodzony, cytuję [Popkillery – Cover of the year, 2023]. Łajzol po 20 latach udzielania się w różnych projektach stworzył coś swojego. Na serio? Właśnie nie, bo [Serious] w oczywisty sposób nawiązuje do słynnego wersu [Dlaczego tak poważnie?] z filmu [Mroczny rycerz] z Heathem Ledgerem. Muzycznie znajdziemy tutaj wiele trendów. Klasyczne brzmienia, eksperymenty, mainstream, duża różnorodność.. cóż, rap to nie mój cyrk. Małpy też nie moje. Idę do fryzjera. Mam nadzieję, że normalnie tam będzie.

z graficznym pokręceniem / podstarzały grafIK

wtorek, 3 grudnia 2024

Koledzy, czytaj towarzysze, kolesiostwo? RIPnięty istotą aspołeczną jest. Alegorie na okładce rapowej płyty. Skreczowanie, joł, joł, i dużo brzydkich słów u Kolegów. Nie ma JWP, nie ma imprezy

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem o tym, że okładki płyt także trzeba ładnie przedstawiać i reklamować. Właściwie to nie ja opowiem, tylko Jacek Walesiak. A właściwie to ja opowiem o tym, o czym opowiadał Jacek. Bo on również był prelegentem na GrafConfie i wiele ciekawych rzeczy sprzedał licznie zgromadzonej publiczności. A, że okładki płyt, to temat bardzo mi bliski, to tym bardziej mi się to wszystko podobało. Czyli co? Ci prelegenci się ugadali, że będą o tym samym mówić? Że spójny przekaz będzie? Nie, on jest spójny, bo spójne jest projektowanie, a projekt ten dobry i ten zły trzeba po prostu dobrze reklamować.


Jacek Walesiak opowiadał o tworzeniu koncepcji kreatywnych. O tym, gdzie szukać inspiracji. I, właśnie o tym, jak opowiadać o swoich ideach tak, żeby ktoś się w nich zakochał. To jest właśnie to, co powtarzam do znudzenia. Ale Jacek nie nudził. Kapitalna jest historia okładki płyty zatytułowanej [Koledzy] i całej identyfikacji reklamowej z nią związanej. Koledzy, to wcale nie są koledzy, tzn. może stali się kolegami Jacka podczas pracy nad okładką tej płyty. Zresztą nic nam do tego, bo nie o tym miało być.

Tak, dosłownie towarzysze. Wiadomo, czasy PRL się tutaj kłaniają. Wtedy to towarzysze byli. Teraz już takich nie ma. Teraz jest kolesiostwo? W sumie to nie wiem. Nie mam towarzyszy, nie mam kolegów. Jestem istotą aspołeczną. Nie daję się lubić. Nie chodzę na imprezy, nie udzielam się towarzysko. Nie bywam w tzw. towarzystwie, a jak już bywam, to gdzieś tam po kątach się chowam. Przemykam, byle tylko nie zostać zauważonym. Taki jestem koleś. Koledzy. No dobra, mam takowych, aż tak źle ze mną nie jest. Wiadomo jednak wszem i wobec, że najchętniej zaszyłbym się w jakimś podziemiu z książkami i nosa stamtąd nie wystawiał. Taki ze mnie koleś. Ale nie o tym miało być.

Jacek opowiadał o tej okładce. JWP/BC [Koledzy]. Okładka zdobyła nagrody. Cover Awarts, 3 miejsce, 2020. 30/30, 2 miejsce, 2020, KTR, Bronze [Design], 2020. Nie znam się na rapie, nie znam się na hip hopie. Ale ponoć okładki albumów rapowych w Polsce zdominowane są przez zdjęcia. Artyści się pokazują w groźnych pozach, z powyginanymi rękoma. Oni tak skreczują czy coś. A zatem ilustrowane albumy w tej branży to zdecydowana mniejszość. Jacek zaryzykował i zrobił coś innego. Opowiadał, jak szukał inspiracji, pokazywał jakie miał pomysły, właściwie początek projektowania to ciężka sprawa, szczególnie jak się nie ma żadnych konkretnych wskazówek. I szczególnie wtedy, kiedy chce się stworzyć coś innego, coś nowego, coś świeżego. To zawsze ryzyko, czy przyjmie się w branży, czy przełamanie stereotypu wyjdzie na dobre. 

I co? Jackowi udało się. Wpadł na pomysł stworzenia okładki w formie kolażu z wykorzystaniem alegorycznych obrazów Abrahama Teniersa. Jak mówił na GrafConfie, jak tylko zobaczył te obrazki, był przekonany, że to jest właśnie to coś. Coś, co pasuje do tematu [Koledzy]. Koledzy na obrazku. Co ważne, zanim wykorzystał obrazek skontaktował się z prawnikiem, by upewnić się, że może wykorzystać tę pracę. Tak, to bardzo ważne. Wielu, szczególnie młodych adeptów sztuki graficznej, o tym zapomina. Nie myśli o tym. Bierze cudzą pracę, tworzy z tego kolaż i potem ma swój projekt. A tak być nie powinno. Pan Walesiak upewnił się, że może obraz wykorzystać i dopiero wtedy wziął się do pracy. Tak, to pomysł trafiony, bo obraz doskonale oddaje nastrój muzyki, energię i przepływ [workflow] myśli . Dołożono fluorescencyjne kolory, różowy i zielony, co również było pewnym novum w tym środowisku i powstała okładka jak się patrzy.

INK-JET [KOPIA]
inspiracja: JWP BC [KOLEDZY]
A muzyka? Cóż, mało się znam, jak już zaznaczyłem, na tej stylistyce. Szczególnie w wykonaniu krajowym. Nie jestem kumplem dla tej ekipy. Płyta jest bardzo długa, materiał powstawał na przestrzeni dwóch lat. I dlatego dużo tutaj różnych klimatów, styli i konfiguracji. Całość zmiksował Falcon1, który skreczami wzbogacił i zamknął w klamrę całą produkcję. Mamy tutaj tripowe bity, melanże ścieżek dźwiękowych, podwójne rytmy... i dużo, dużo gadania. Zawsze mnie fascynuje, jak oni są w stanie zapamiętać tak długie teksty. AAA, cuty i screche robione są na gramofonach. To lubię. Gdzieś przeczytałem, że [Koledzy] dobrzy są na imprezy hiphopowe, [kiedy każdy bez względu na kolor skóry, element kultury, który reprezentuje oraz różnice światopoglądowe zwyczajnie jednoczą się w miłości do muzyki.]. Trudno o lepsze podsumowanie tej płyty. Koledzy w muzyce łączcie się, koledzy w grafice jednoczcie się, na GrafConfie spotykajcie się i od fajnych kolesi uczcie się. A potem na after party bawcie się. 

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 15 października 2024

Panie do towarzystwa, negliże i cała ta branża XXX. Złe projekty i dobra promocja. Projektant sam się obnaża. Projekt, który dupy nie urywa. [Śmierć w bikini]

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem o tym, [gdzie są pieniądze wielkie pieniądze]? W bikini? Oj tam, oj tam. Pewnie seks biznes przynosi niezłe dochody, panie do towarzystwa, negliże i cała ta branża XXX. Albo w ogóle zaraz nie musi być tak ostro. Ot zwykły modeling, bikini dla gazetek z marketów czy odzieżówek sieciówek i nie sieciówek. A Bikini zespół, który tutaj zacytowałem, na pewno wielkich pieniędzy nie zarobił. Bo, mimo tego, że to legenda punk/new wave to jednak muzyka niszowa, a czasy były takie, że raczej zespoły biedę klepały, niż wielką kasę zarabiały. W takim razie o co chodzi z tymi pieniędzmi? No ponoć jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale teraz nie o tym miało być.


A o dobrych projektach i złych promocjach. I odwrotnie. Złe projekty i dobra promocja. Który lepszy wariant? No właśnie. O tym też była mowa na GrafConfie. Jak prezentować swoje projekty by się dobrze prezentowały. I o tym mówili praktycznie wszyscy. W mniej lub bardziej utajony sposób. Projekt to nie wszystko. W tej kwestii prym wiodą młodzi adepci sztuk graficznych i poligraficznych. Opowiedz mi o swoim projekcie. [Panie Profesorze, ten projekt mi nie wyszedł, nie miałem czasu, pomysłu, spałem cały weekend, zmęczony byłem...] Albo byłam. Albo jednocześnie i byłem, i byłam, bo multipłciowość dzisiaj u młodzieży jest, ale nie o tym miało być.

I co? Taki projekt już na wejściu jest spalony. Bo już na samym początku dostaję informację, że coś jest nie tak. Jeszcze nie wyrobiłem sobie opinii, mam dobre chęci powiedzieć coś dobrego, coś na zachętę, coś na motywację... a tu od razu z grubej rury jestem informowany, że ten projekt jest do bani. Projektant sam się obnaża. Do bikini. Ha! I nawet jak w tym projekcie dostrzegam coś fajnego, to w sumie jak pochwalić ją, jego, ono, że ten projekt jest dobry, skoro ona, on, ono mówi mi, że na kolanie w przerwie, w toalecie na gazecie ten projekt postał. Ośmieszyć się mówiąc, że faktycznie dobry jest?

A jak był długi weekend, to też nie było czasu na zrobienie projektu? No właśnie. Nie ma złych projektów. Tak samo jak nie ma brzydkich kobiet. Są tylko umalowane i nie umalowane. Są kobiety w bikini i pledach jakichś od szyi po kostki. Projekt trzeba po prostu dobrze zaprezentować. Od tego mamy przecież mockupy. I tutaj też przykład z mojego życia wzięty. Zrobiłem projekt okładki do płyty dla pewnego zacnego zespołu. Wysłałem ten projekt w zwykłym jotpegje. Tak dorzucony do załącznika. Tylko cover okładki, bez wnętrza digipacka, bez projektu płyty. I co? Mało kto go zauważył. Jak projekt? Aaa, ten, no może być. W domyśle [dupy nie urywa].

Ten sam projekt wrzuciłem na mockupa. Pokazałem jak wygląda na półce z innymi projektami. Pokazałem digipacka z grzbietem, od przodu, od tyłu, od góry, od dołu, od skosa, od horyzontalnej, od wertykalnej. Na stojąco, na leżąco. Otwarty i zamknięty. Z płytą w środku i bez. Z płytą wysuniętą i odwróconą. Płytę na odtwarzaczu, płytę na plakacie reklamowym. Płytę w ręku młodego człowieka, ze słuchawkami na uszach. I co? Wielkie łał! Ale zajebisty projekt, przecież człowieku to wali po oczach. Ta płyta zostanie zapamiętana dzięki okładce. Łoł wielkie. Dobra, to ostatnie to już sam sobie dodałem. Ale to działa. Projekt. Dobrze zaprezentowany, to już połowa, albo nawet więcej sukcesu. Bo wiadomo, że przecież dobrze zaprojektowałem, nawet jak krótki weekend był i się nie wyspałem.

BIGOWANIE [DIAPOZYTYW]
inspiracja: BIKINI [DOKUMENT]

Albo na plaży siedziałem i bikini oglądałem. A raczej słuchałem. Bo odpocząć też trzeba. [Po co tak biegniesz po co tak gonisz?] - śpiewa Bikini. A pamiętacie piosenkę Ciechowskiego [Śmierć w bikini]? Człowiek tak się zaharowuje robiąc projekty i je ładnie prezentując, że potem wykituje, kiedy tylko pozwoli sobie na odpoczynek. Tak, filozoficznie wyszło. Ale widzicie, bogaty jest ten Toruń w muzyczne dokonania. Kolejny zespół, który grywał w klubie [Odnowa], to właśnie Bikini, które powstało z inicjatywy gitarzysty i wokalisty Zbigniewa Cołbeckiego. Oprócz tych dwóch panów w zespole grali Tomasz Wiśniewski - perkusja i Andrzej Czarnecki - gitara basowa. To gdzie to bikini? A już nadchodzi. I to od razu w trzech odsłonach. Mamy trzy śpiewające dziewczyny: Violetta Falecka [później żona Ireneusza [Jeżyka] Wereńskiego - basisty Kryzysu a następnie Kultu], Anna Kamińska [żona Kazika Staszewskiego - wokalisty Poland i Kultu] oraz nieżyjąca już Beata Wieczerzak. Oto skład na Jarocin w 1982 roku! Tam ponoć powiedzieli, że Bikini to polski B 52's. Cóż, dla zespołów koncerty są tym, czym dla grafika mockupy. Tak Bikini zostali legendą punk/ new wawe i 4 pierwsze kawałki na płycie [Dokument] pochodzą właśnie z Jarocina. To [Pieniądze], [Taki Jak Ja],  [Różowy Trójkąt], [Nocne Ulice]. Muzyka Bikini nie jest tak surowa i nie wali tak prosto w ryj, jak wcześniej omawiane kompozycje Butelki i Rejestracji [członkowie tych formacji również przewinęli się przez Bikini]. Tak, to kawał polskiego punku, a [Dokument] to jedyna właściwie, przekrojowa płyta z całego okresu działalności grupy. I jest saksofon w [Fikcyjne wycieczki]. [Tabletki dają chwilowe zapomnienie, na jawie, nie we śnie]. Tak, dobra okładka jest, grafik dobry mockup musiał zrobić, a może nie musiał, bo mu się nie chciało, bo spał, zmęczony był, tabletę przyjął?

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK


wtorek, 8 października 2024

Nic nie rób dziecko, bo się spocisz. Chce sam wygładzać zmarszczki i mruczeć Wam. RIPowanie pobudza komórki mózgowe. Wyłączcie internet, a uwolnicie się od Sztucznej. Kto da więcej prawnikom? Wkurwia nas to?

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem o tym, że uwolniłem się od Sztucznej. Ha! Jak to zrobiłem? A gówno. Chodzi mi o to, że o niej nie śniłem, ale wcale się nie uwolniłem. Utopiłem się w Sztucznej. Albo inaczej. Ona utopiła mnie. Wszystko chce robić za mnie. Za mnie chce separować obiekty z tła, za mnie chce tworzyć kalendarium do kalendarza, ilustracje wektorowe i rastrowe. Gówno. Nawet skóry na portrecie nie pozwoli mi wygładzić. Wszystko chce zrobić. To jak nadopiekuńczy rodzic, który wszystko robi ze swoje dziecko, byle to tylko się nie spociło. A potem mamy dzieci nieprzystosowane, zagubione, które niczego nie potrafią zrobić. Ale nie o tym miało być.


Chcę zrobić to sam! Chcę sam wygładzać zmarszczki, chcę sam rysować grafiki, infografiki, loga, ilustracje. Chcę sam pisać opowiadania, chcę sam pisać bloga, chcę sam RIPować! Wyobrażacie sobie, że ktoś inny mógłby do Was pisać te słowa: [O czym to ja miałem powiedzieć?]? Czy Sztuczna zrobi to w tak samo uroczy sposób jak ja? Zakręci się, przejdzie z tematu w temat, zgubi wątek, zapląta się z chronologią? Czy Sztuczna z taką gracją, lekkością i z premedytacją [czasami kłamstewkiem] zamruczy Wam, że [nie o tym miało być]? No właśnie, nie o tym miało być.

Tak, gonię za nowymi technologiami. Ale te technologie nie zwalniają od myślenia, umiejętności dedukowania, rozumienia, wybierania, rozwiązywania problemów. Ot, i w tym tygodniu ciągle się szkolę. Miałem szkolenie z oprogramowania Esko. RIPa, który ma w bazie ponad 20.000 rastrów. Każdy ma jakieś swoje cechy. Dla każdej trzeba wyznaczyć, a potem skorygować krzywe standaryzacji. Czasami punkt po punkcie krzywej. O, to jest dopiero wyzwanie. Opanowanie stochastyki tych wszystkich rastrów. Tworzenie hybryd, które zapewnią dobre drukowanie, i tint, i apli, i wszystkich innych elementów. Tu raster FM, tu AM, tu jeszcze inna kombinacja. RIPowanie pobudza najbardziej leniwie komórki mózgowe, dzięki rastrom wiem, że żyję. Czuję się młodszy. Bo młody już nie jestem. Jak mi to Sztuczna zabierze, to co zrobię? Na margines mnie odstawi, do obozu nieprzydatnych, nieproduktywnych? Czy zostanie mi tylko, jak śpiewa Rejestracja [śmierć to godność, śmierć to ucieczka, wtedy wreszcie odpoczniesz]...

Ale teraz grubo zapodałem. Cóż. Myślę, że w tym 2023 roku takie wątpliwości, pytanie, obawę miałem nie tylko ja. Inny dylemat, który dzisiaj poruszył młody adept sztuki graficznej i poligraficznej. Oraz poruszył prelegent Mateusz Machalski na GrafConfie i poruszono na wspomnianym webinarze o gibkości, lotności, uroku Sztucznej. A mianowicie praw autorskich. Sztuczna, co by nie powiedzieć, korzysta z zasobów internetu. Czyli bezczelnie wykorzystuje cudze prace. Jakby ją odciąć od sieci, to czy wtedy by coś stworzyła? Sama samiuteńka? Sztuczna bez internetu nadal byłaby tak atrakcyjna? Wyłączcie internet, a uwolnicie się od Sztucznej. [Dlaczego nie chcesz być wolny, uwolnij się od wszelkiej władzy, Uwolnij się, Uwolnij się, Uwolnij się]. Tak, to znów Rejestracja.

Tak, czekamy zatem na stronę prawników w sprawie pracy Sztucznej. Kradnie czy nie kradnie? Jak nie kradnie, skoro do zrobienia ilustracji wykorzystuje moją ilustrację, którą mam na blogu? Zapytała mnie, czy może to wykorzystać? Nie zapytała. A innych twórców, z których prac korzystała, zapytała? Nie zapytała. Wiec bezprawnie skorzystała z ich prac. Jak ja bym zrobił jakiś kolaż z cudzych prac, to podniosłoby się wielkie larum. O, patrzcie, RIPnięty wziął 20 innych prac, połączył je w jedną i uważa, że zrobił wielkie dzieło. Że wielkim artystą jest. [A nie jest?] A Sztuczna nieustannie tak robi. I co? No właśnie nic. Robi. Prelegent Mateusz wspomniał, że zaczęły się pierwsze procesy związane z działalnością Sztucznej. No zobaczymy, zobaczymy co będzie dalej. W którą stronę pójdą prawnicy? Wiadomo, tam gdzie dostaną więcej pieniędzy. Tak działa prawo. Kto da więcej? Tak, [koniec lata, koniec świata].

RASTERYZACJA [PIKSELUJE SIĘ]
inspiracja: REJESTRACJA [UWOLNIJ SIĘ]

[Gra musi toczyć się dalej. Zajmij moje miejsce w grze]. No Sztuczna chętnie zajmie. Ale takiej muzyki, jak Rejestracja nie nagra. No nie. Bo to jest jeden, jedyny klimat tamtych lat. Sztuczna tego nie czuje, nie kuma, nie cierpi, nie znosi. Czego? Tego ducha czasów lat 80. Co o nich może wiedzieć Sztuczna? A Rejestracja Przedpoborowych lub Rejestracja P.P. powstała w 1980 roku w Toruniu i pierwsze koncerty dawała w klubie [Od Nowa]. To piękne czasy polskiego punku, chociaż Rejestracja zahaczała także o hardcore - krótkie utwory jak [Darmowe wczasy] czy [Nowa generacja] o tym świadczą. Zespół bujną ma historię, nie miejsce i czas by o niej opowiadać, poproście o to Sztuczną. Rejestracja grała, upadała, odradzała się, zmieniała się. Nagrała jedną kasetę w 1995 roku [Z innego punktu widzenia], a w 2009 roku ukazała się płyta podsumowująca cały okres działalności grupy [Uwolnij się]. Świetny to materiał, stare kawałki nagrane na nowo plus bonusy. Świetna muzyka, świetne teksty, jak w przypadku Butelki. [Armia] ostro traktuje o władzy [rzygam na wasze sztandary, nie wezmę karabinu]. W [Dla kogo jest przemoc?] obrywa się wszystkim [dla kogo przemoc kościoła, przemoc rządu, zapytaj się, wszyscy są niewinni]. O [wkurwia nas wojna i siedzimy dalej] to [Ich prawo dla Tybetu], ale kawałek jakże dzisiaj aktualny - na początku wolny, a potem pędzący do przodu. Sztucznej się nie oberwało, bo jeszcze jej nie było. Ale na pewno dostałaby w mordę, ryj, twarz, buźkę, lico od Rejestracji, bo wkurwia nas... Wkurwia?

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK


wtorek, 3 września 2024

Sztuczna mówiła mi kiedy mam bzykać. Sztuczna Winkelridem narodów. Nie ma sensu się uczyć pisać i czytać. Sztuczna ogarnia podłoża do druku cyfrowego. Atrakcyjny Kazimierz dla Atrakcyjnej Sztucznej

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem o tym, co się działo w moim śnie. In a Dream. Tak, znacie. Pamiętacie. Tiamat śpiewał taki niezwykły kawałek. Zawładnęła mną... sztuczna inteligencja. Właśnie, to sen czy jawa? Sztuczna mówiła mi co mam robić, Sztuczna planowała mi program dnia, Sztuczna mówiła mi kiedy mam spać, Sztuczna mówiła mi kiedy mam bzykać. Sztuczna mówiła mi, kiedy mam korzystać ze Sztucznej. Sztuczna wszędzie. Sztuczna tu, Sztuczna tam. Co to będzie, co to będzie? RIPnięty po prostu się obudź. Ale czy o tym miało być?


Ocknąłem się, prawda. Przysnąłem wczoraj na webinarze o sztucznej inteligencji. A właściwie poświęconym tylko czatowi GPT. Nowinkom, które wprowadził. To wcale nie oznacza, że webinar był nudny. Wręcz przeciwnie. Ciekawe rzeczy się działy. Sztuczna robiła to, Sztuczna robiła tamto. Sztuczna jeszcze tego nie umie dokładnie, na to jeszcze trzeba przymknąć oko bo lunatykuje. Jakbyśmy to wycięli, albo inaczej sformułowali zadanie, to Sztuczna by to zrobiła lepiej. Albo jak tą ilustrację trochę się zmniejszy, to będzie dobrze, a to co Sztuczna spierdoliła, to można usnąć. Sztuczna, sztuczna, sztuczna... wszędzie. Jak w moim śnie.

Przypominam, że piszę te słowa w 2023 roku. Relacjonuję co wydarzyło się na GrafConfie w 2023 roku [notabene w sobotę w Toruniu GrafConf 2024]. Nie wiem w jakim świecie żyjemy, kiedy czytacie te słowa. W tym moim z 2023 roku Sztuczna była objawieniem. Nowym Mesjaszem. Sztuczna Winkelridem narodów, czy jakoś tak to szło. Pokażesz jej zdjęcie, to rozpozna co jest na zdjęciu. Jak na webinarze. Mało tego. Jak poprosisz o przepis gastronomiczny z towarem ze zdjęcia, to znajdzie kilka takich przepisów. Jak powiesz by stworzyła grafikę na której będzie robot malujący Mona Lisę, to narysuje taką grafikę. Mało tego, kilka grafik. A jak powiesz, żeby poprawiła tą Mona Lisę, bo uśmiech zbyt sztuczny, to Sztuczna poprawi. I to znów w kilku wariantach. Jak powiesz, żeby Sztuczna zrobiła wykład na temat druku cyfrowego, to Sztuczna zrobi. Znajdzie wszystko, co wrzucono w temacie druku cyfrowego do sieci i ładnie opracuje. Taka jest ta Sztuczna. Sobie nie myślcie. 

King podesłał mi taką prezentację z komentarzem, że jak takie wykłady Sztuczna będzie robić, to faktycznie, po co będą szkoły i inne takie placówki pedagogiczne. Po co one? Sztuczna wszystko ogarnie. Bo czytam. [Lekcja: Zastosowanie podłoży drukowych z tworzyw sztucznych]. No ładny temat. Nauczyciel z 30 letnim stażem by tego lepiej nie wymyślił. [Cel lekcji: Zapoznanie uczniów z różnorodnymi zastosowaniami podłoży drukowych z tworzyw sztucznych. Wyjaśnienie korzyści płynących z użycia tych materiałów w różnych branżach.]. No pięknie. [Materiały potrzebne: Prezentacja multimedialna, Przykłady podłoży drukowych [np. opakowania, etykiety, folie], Notatki do rozdania uczniom.]. Ameryka. Tylko te notatki? Nie mogą sobie napisać notatki, na podstawie wykładu? Przecież Sztuczna sztuczną, ale przecież trzeba umieć pisać, żeby z nią się porozumiewać. Kurde, no nie trzeba. Można jej wydawać komendy głosowe. Dobra, nie ma sensu się uczyć pisać i czytać. Sztuczna ogarnia.

[Etap 1: Wprowadzenie [10 minut]. 1. Powitanie uczniów i przedstawienie tematu lekcji: [Dziś zajmiemy się zastosowaniem podłoży drukowych z tworzyw sztucznych.] 2.Krótka definicja podłoży drukowych: [Podłoża drukowe to materiały, na których można nanosić wydruki. Dzisiaj skupimy się na tych wykonanych z tworzyw sztucznych.] [Etap2: Rodzaje podłoży drukowych z tworzyw sztucznych [10 minut]. 1.Prezentacja multimedialna: Wyświetlenie różnych rodzajów podłoży drukowych z tworzyw sztucznych [np. folie, opakowania, etykiety] oraz ich charakterystyczne cechy. 2.Omówienie zastosowań: Folie do opakowań: Odpowiednie dla produktów, które wymagają ochrony przed wilgocią, światłem czy gazami. Etykiety samoprzylepne: Szeroko wykorzystywane w branży spożywczej i kosmetycznej do oznaczania produktów. Materiały reklamowe i banery: Wytrzymałe, umożliwiające druk wysokiej jakości, stosowane np. w reklamie zewnętrznej. Torby i worki: Odpowiednie do pakowania i transportu różnorodnych produktów. Okładki książek i segregatory: Tworzywo sztuczne zapewnia trwałość i estetyczny wygląd.]. A to jeszcze nie koniec, ale teraz nie o tym miało być.

ATRAKCYJNA KAPITAŁA [PRAWDZIWA MAJUSKUŁA]
inspiracja: ATRAKCYJNY KAZIMIERZ [PRAWDZIWA MIŁOŚĆ]

Atrakcyjna Sztuczna. Naprawdę atrakcyjna. To niech zagra dla Atrakcyjnej Sztucznej Atrakcyjny... Kazimierz. Atrakcyjny Kazimierz jako Atrakcyjny Kazimierz i jako Atrakcyjny Kazimierz i Cyganie oraz Atrakcyjny Kazimierz i zespół Wiśnie. Z Torunia, kojarzycie? Tam Mateusz o tej Sztucznej też mówił. To projekt toruńskiego muzyka Jacka Bryndala, który przede wszystkim znany jest z Kobranocki. Bryndal jako Atrakcyjny Kazimierz przebojem wszedł na polski rynek muzyczny. [Prawdziwa miłość] nagrany m.in. z Kayah, Wojciechem Waglewskim i Jose Torresem, wyprodukowany przez Grzegorza Ciechowskiego spodobał się nie tylko fanom, ale również jurorom muzycznym. [Otyłość] zdobyła I nagrodę na KFPP w Opolu, a [Jako mąż i nie mąż] zdobył wyróżnienie w styczniowej edycji Muzycznej Jedynki w 1994 roku. Muzyka? Cóż, trudno jednoznacznie określić. Rock jako baza, ale z wycieczkami w latino, folk, pop... coś ala solo Ciechowski. To nie moje klimaty, ale lepsza taka żywa muzyka niż sztuczna. Bo wiadomo, że Sztuczna też komponuje, czytaj kompiluje piosenki z cudzych piosenek. Właśnie, to kradzież czy nie kradzież? Sztuczna będzie nam mówić, czego mamy słuchać? Niedoczekanie jej.

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 27 sierpnia 2024

Festifal Starschnego Plakató, a wielka masakra w C.K. Jordanki. AI zapierdala, a grafik leży z drinkiem na kozetce? Postapokaliptyczna wizja świata po sztucznej inteligencji. Skopie wam tyłki w imieniu pana naszego

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam czego grafik-twórca powinien się bać. Tak, bać się, bać się... Strach, strach... Halloween się zbliża, czy co? A zbliża się. Młodzi adepci grafiki projektują teraz plakat na Festifal Starschnego Plakatów [pisownia oryginalna]. I strach się bać. Przecież ostatnio wspomniałem, że w literaturze dopuścili się mordu na młodej graficzce. Co prawda życie to nie bajka, ale skoro w powieściach mordują grafików, to czy w życiu nie może się to zdarzyć? Strach, mordy, gwałty, terror. Sceny jak z thrillera. Wielka masakra piłą łańcuchową w realu. Czy o tym miało być?

Czy o tym mówił Mateusz podczas swojej prelekcji? Na pewno podniósłby ciśnienie grafikom obecnym w C.K. Jordanki, gdyby oznajmił, że istnieje wielkie zagrożenie dla grafików. I ono jest tutaj. Strach spadłby na grafików. Blady. Jak dupa blada. Panika. Tak, na pewno rozpętałoby się piekło. Wszyscy rzuciliby się do wyjścia, by jak najszybciej stąd uciec. Przed czym? No przed tym zagrożeniem, o którym wspomniał Machalski. Podeptaliby słabszych, nie oglądaliby się za siebie. Byle tylko się wyrwać z tej pięknej sali, tymi pokrętnymi korytarzami. Strzałkami ewakuacyjnymi do wyjścia. Nie wiem czy miałbym siłę się rozpychać w rozwydrzonym, przestraszonym tłumie. Nie wiem czy napisałbym te słowa. Ale nie o tym miało być.

Na szczęście ten krwawy scenariusz nie miał miejsca i jednak piszę te słowa. Mamy rok 2023. To ważne. Bo kiedy będziecie czytać te słowa, nie wiadomo, który będzie rok. Powinien być 2026, bo na ten rok zaplanowałem druk [Bibliofilii zdeprawowanej]. Ale plany swoje, a życie swoje. Nie wiadomo, czy jakaś apokalipsa nie nadejdzie, czy jacyś [skurwysyni] - cytat z Butelki, nie rozwalą tego świata w pył. Wielu ich na tym świecie. Obudzili się. Jeden hegemon pogania drugiego. Jeden pręży muskuły i drugi pręży muskuły. Kto wie ile jeszcze takich nagle się objawi. Żywią się tymi białkami, sterydami, pakują, rujnują, mordują... ale teraz nie o tym miało być.

Bo nie o tym mówił Mateusz. On mówił o... sztucznej inteligencji. Uff, ulżyło Wam. Co ja tu o wojnach, mordach, gwałtach. Jakim to zagrożeniem jest AI dla grafika? A nie jest zagrożeniem? Jak taki sztuczny twór zacznie rysować, ilustrować, pisać, majstrować, drukowanie projektować, co wtedy będzie robił grafik? Grafik kreatywny zostanie zastąpiony przez AI. Ona będzie generować ilustracje. To nic, że na zdjęciu ktoś tam będzie miał 3 ręce, krzywe usta. To się poprawi. AI w końcu się nauczy i wygeneruje obraz dobrze. A grafik DTP? Co zrobi? Już AI rozdziela zadania drukowania między maszynami, już rozgryza schematy impozycyjne. Co więc będzie robił DeTePowiec? A reanimator czcionek? Będzie miał co robić? A będzie miał, bo AI nie odleje czcionek, nie wprowadzi ich do komputera. Ale czy jak AI wymyśli miliony nowych czcionek, to ktoś będzie potrzebował jakichś starych? Tak, [to mnie wkurwia] - cytat z Butelki.

Czy faktycznie AI niesie zagrożenia? Nie wiem, nie jestem wizjonerem. Kiedy czytacie te słowa, wiecie więcej. Może AI jednak nie dopuściła do druku Bibliofilii? A może ocenzurowała, bo źle o niej napisałem? Czy faktycznie AI jest zagrożeniem? Cóż, jak pojawiły się komputery, to graficy nie musieli zwinąć kramu. Graficy analogowi zostali, a pojawili się graficy komputerowi. I dla wszystkich znalazło się miejsce na rynku pracy. Pojawiają się coraz doskonalsze programy, ale one jakoś grafików nie wykosiły. Jak pojawiła się impozycja, czyli montaż elektroniczny, to faktycznie panie, które robiły montaże w drukarniach, zostały pozbawione pracy, ale znalazło się dla nich inne miejsce. Ot, chociażby przy takim programie do impozycji. Czy faktycznie robić w gacie, bo nadchodzi AI? Uciekać, taranować, zakopać się w bunkrze jak w serialu katastroficznym?

BRYGADA [BRYGADA 1918]
inspiracja: BUTELKA [BUTELKA]

Czy [To mnie wkurwia]? Pożyjemy, zobaczymy. Ale chętnie posłuchałbym, co na ten temat ma do powiedzenia Butelka, którą już częściowo cytowałem w tekście. [Co wy wiecie o tamtym świecie?]. Tak. Butelka. Zespół z Torunia. Który powstał w 1996 roku z inicjatywy McButelki, który zaprosił do współpracy kolegów z zespołów Kobranocka [Dr. Frankensteina i Pięknego Lolo] oraz OK’Laski [HipHłop]. Debiut zatytułowany po prostu [Butelka] to dla mnie hit, chociaż później tych hitów było później więcej, jak choćby [Dekoder TV Trwam] czy [Radio dla Polaków]. Muzycznie Butelka to taki pierwowzór Lux Torpedy. Metal z polskimi tekstami, z wycieczkami w różne rejony muzyczne, szczególnie w hip-hop, a nawet jazz. Tekstowo bomba. Zespół absolutnie nie pozostawia suchej nitki na politykach, kościele, hegemonach i innych [skurwielach]. Tak, Butelka zapowiada [Skopie wam tyłki w imieniu pana naszego] i te tyłki kopie. Bez zahamowań. Miloszewicz, Łukaszenka, Kwaśniewski rozstrzelani. [Niemieckie ścierwo grabiło mordowało], a [dobry policjant to były kolaborant]. [To mnie wkurwia: gruba dupa, czarne gówno, czerwone świństwo]. [Arogancja władzy, skurwysyny, mam to wszystko w dupie]. Cytatami z tej płyty można by obdarować kilka płyt. Mimo, że od debiutu Butelki minęło już prawie lat 25, to wiele z tych tekstów nie straciło na aktualności. Ba, może są nawet bardziej aktualne niż wtedy. Tak, i to mnie wkurwia. Chyba bardziej niż postapokaliptyczna wizja świata po sztucznej inteligencji. 

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 16 lipca 2024

Brygada 1918 to OpenType. Prymarny kształt znaków by się dobrze odlewały. @, #, ©, ®, € ki RIP? Bold, black, heavy to znaczy death metal? Chyba nie, skoro hip hop na koniec sagi Brygady

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o jednym OpenType foncie, czyli Brygada 1918. O tym foncie książkę napisano. A tak, jak stała się z czcionki zapomnianej fontem komputerowym. Mówię o tym już długo i nudno? Ależ. Przecież to [Bibliofilia zdeprawowana], która książkom poświęcona jest. I wszystko inne podporządkowane jest książkom właśnie. Na GrafConf pojechałem przecież głównie po to, by z książkami spotkać się. Wszystko inne to wartość dodana. W innym mieście, w innym klimacie, w innej przestrzeni [np. gotyckiej] ma się inne spojrzenie również na książki. Zmysły bardziej wyczulone są. Tak jak na kobiety. Jakoś inaczej intrygują, przyciągają, wabią. Ale nie o tym miało być.



Skończyliśmy na tym, że ekipa Przemysław Hoffer, Borys Kosmynka i Mateusz Machalski zaczęli rysować obwiednie liter. I przede wszystkim musieli ustalić główny kształt znaków. To się nazywa znak prymarny. Bo jak już wiemy, kiedy czcionki się odlewa, to technologicznie wymagane jest zróżnicowanie grubości kresek budujących litery, manipulacja światłami wewnętrznymi liter oraz międzyliterowymi. A to jeszcze zależy od wielkości czcionki, czyli stopnia pisma. Wiem, bo studiowałem kiedyś odlewnictwo. To znaczy nie odlewnictwo samo w sobie, tylko taki przedmiot miałem. I jak się projektowało taką kokilę [czyli metalową formę], to trzeba było uwzględnić grubość ścianek, kształt i dodawać tam różne dodatkowe ścianki, by powstało odpowiednie doprowadzenie ciekłego metalu i odpowiednia kolejność stygnięcia. Ale teraz nie o tym miało być.

Tak, co innego czcionka metalowa, którą następnie drukuje się techniką typograficzną [druk wypukły], a co innego font komputerowy. Jak to wszystko pogodzić? A po to zebrała się cała wspaniała ekipa, by to ogarnąć. I tak powstała rodzina kroju Brygada 1918. Oryginalnie krój miał trzy odmiany, a tutaj zaprojektowano sześć odmian [trzy proste i trzy pochyłe]. A mianowicie: Regular, Italic, SemiBold, SemiBold Italic oraz Bold Italic. Wiadomo o co chodzi? Mamy grubość pisma i to jest bardzo cienkie [extra light, ultra light, thin], cienkie [light], zwykłe [normal, regular, book, roman], półgrube [semi bold, medium], grube [bold, black, heavy], bardzo grube [extra bold, ultra bold, extra heavy]. Oraz szerokość pisma, które może być bardzo wąskie [extra compressed], wąskie [condensed, narrow], normalne, szerokie [expanded, wide] i bardzo szerokie [extra extended]. A Italic to odmiana pochyła, czyli kursywa.

Czyli Brygada 1918 powstała w OpenType, bo struktura fontów oparta na Unicode pozwala na wprowadzenie liter różnych alfabetów innych niż łaciński oraz znaków niealfabetycznych. I zespół brygada Brygady 1918 uzupełnił pierwotny komplet o litery akcentowe [ze znakami diakrytycznymi] dla języków zapisywanych alfabetem łacińskim oraz semiogramami używanymi współcześnie. To np. znaki @, #, ©, ®, €. Mało tego, dołożono także kapitaliki, indeksy dolne i górne, dodatkowe warianty cyfr [nautyczne oraz odpowiadające im tabelaryczne], ułamki, wybrane znaki matematyczne, nutowe, a także ornamenty. W sumie to ponad 600 glifów!!!

I to koniec sagi Brygady 1918. A przypomnę, że wszystko zaczęło się od tego, że Mateusz Machalski opowiedział w swojej prelekcji o tym, że można całkiem niezłe pieniądze zarobić na projektowaniu fontów. Można? Można. Polecam tę książeczkę świetnie wydaną. I spokojnie, nie będę tutaj omawiał wszystkiego, o czym mówił Mateusz. Pamiętacie jeszcze, że mówił, że grafik to twórca? Właśnie. Grafik to projektant fontów. Też. I jeszcze jedną ważną kwestię poruszył w swoim wystąpieniu. Bardzo na czasie. O zagrożeniu, które nadeszło dla grafika twórcy. Co? Wszyscy graficy mają się bać? W literaturze już mordowali młode graficzki, a co teraz wymyślono? O tym będzie następnym razem.

LA BRIGADE [LE OPENTYPE]
inspiracja: LA BRIGADE [LE TESTAMENT]


Cóż, nagadałem się o tej Brygadzie 1918. Więc teraz niech pogadają trochę La Brigade. O, ci to naprawdę mają gadane. Słowo płynie tutaj wartko. Ja tutaj sam leje wodę [o! wypraszam sobie], natomiast w La Brigade głosów jest wiele. Mamy tutaj mój ulubiony wielogłos wokalny. Są gadacze i są śpiewacze. Kurde, ile tekstów trzeba zapamiętać. Ale po kolei. La Brigade to francuski kolektyw rapowy założony w 1992 roku. Początkowo ekipa składała się z 12 członków, głównie z przedmieść Paryża. Muzycy są/byli pochodzenia afrykańskiego [Senegal] i zachodnioindyjskiego [Gwadelupa, Martynika]. Wśród współczesnych [chociaż to pojęcie względne, bo nie mogłem znaleźć informacji o tym, co obecnie dzieje się z kolektywem, ostatnia wzmianka pochodzi z 2007 roku] raperów znajdziemy: Base alias Cen Safaraa [Le Paranormal], Acid [L'Alchimiste], Fredo [L'Agent Double], 2 Fray [L'Expert], Doc K [Le Pacificateur], le K-Fear [Le Blackalauréat], John Deïdo [L'Agent Spécial], a takżę qu'un Brigadier Fantôme, znany jako Le B.F. Natomiast Ziko i Vice-D opuścili grupę. Brakuje im tylko L RIPa, ale on tam na pewno rapuje [ripuje]. Ta potężna grupa w 1999 roku podpisała kontrakt z Barclay i wydała swój debiutancki album [Le Testament]. Album doskonały, zresztą złotej płyty się dorobił, a raperzy przecież złotka lubią. Oprócz gadania, wielogłosów wokalnych mamy tutaj kapitalne skrecze, melodyjki wpadające w ucho, a w [Libérez] pojawia się nawet saksofon. Wycina niemiłosiernie, jakby to jazzowa solówa miała być. Hip hop to nie moja bajka, a La Brigade intryguje, przyciąga uwagę. Tak, La Brigade to godna ilustracja sagi o Brygadzie 1918. To już koniec? Przecież są jeszcze inne zespoły z [brygadą] nazwie. A są i co z tego? To jeszcze nie jest mój testament.

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 9 lipca 2024

Usta, usta w reanimacji czcionki? Operacja na otwartej czcionce. Bezier od samochodów grafikę wektorową tworzy. Równania drugiego i trzeciego stopnia a funkcje zecerskie. Psychobilly, punk, country, western i casio popu na wiwat

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o OpenType. Co znowu? A to nie moja wina, że przy tej Brygadzie 1918 tyle ciekawostek nam wypływa. Miała być zwięzła relacja z konferencji dla grafików – twórców, a utknęliśmy przy pierwszym prelegencie. No ale jak można inaczej, skoro on tyle dobra uczynił. Czcionkę uratował od zapomnienia. Reanimował. Przywrócił do życia. Usta-usta zrobił. Co? Fonty mają usta? Główkę, brzuszek, oczko, uszko, nogę to owszem, mają. Ale usta? Cóż, widać anatomia typografii ma jeszcze wiele do okrycia. Ale teraz nie o tym miało być.


A o OpenType. Czyli co? Czcionkę otworzyli? Wykonali operację na otwartej czcionce? To tak można? Ten świat mnie już niczym nie zadziwi. Ale do rzeczy. Fonty w komputerze mogą być przechowywane w postaci bitmap. To fonty rastrowe. Są one projektowane w określonym rozmiarze z określoną rozdzielczością. A zatem nie można ich skalować i obracać. Dlatego nas tutaj mniej one interesują, by nie powiedzieć, że nie interesują wcale. Potem mamy fonty wektorowe, inaczej obwiedniowe, które są zapisane w postaci równań matematycznych. I z tymi to można cuda wyrabiać. Mają wszystkie zalety grafiki wektorowej, czyli bezstratna skalowalność, ostre krawędzie, prostotę opisu i wszystko to, o czym teraz nie miało być.

I tutaj mamy trzy systemy kodowania fontów. Type 1, który wymyślił Adobe równolegle z samym językiem Postscript. Fonty w T1 są opisane za pomocą krzywych Beziera trzeciego stopnia tworzących obwiednie kształtów znaków w dwuwymiarowym układzie współrzędnych. Bezier to ten, który projektując samochody, wymyślił dla nas grafikę wektorową. W Corelu mamy nawet narzędzie, które nazywa się krzywe Beziera. Czyli w Type 1 kształty liter są zaszyfrowane w języku PostScript. Fonty te korzystają z metryk w osobnym pliku, zwykle w tekstowym formacie Adobe Font Metrics lub binarnym Pronter Font Metric. A zatem zawierają  się w co najmniej dwóch plikach.

Drugi system opisu fontów wektorowych to TrueType. Ten z kolei stworzył Aple. I one opisane są za pomocą krzywych Beziera drugiego stopnia. Jest to format bardziej skomplikowany technicznie, ale daje większe możliwości, szczególnie gdy chodzi o wyświetlanie na monitorze. Standard ten jest przystosowany do wykorzystania Unikodu. Kurde, i jeszcze ten Unikod. O nim za chwilę, bo nam font zejdzie zanim go otworzymy. Zatem OpenType. To wspólne dzieło Adobe i Microsoft. O matko, dało się coś zrobić wspólnie! Czyja matko? Matko wszystko fontów. Fonty w OpenType mają znaki kodowane w Unicode, a ponadto zawierają szereg nowych funkcji niedostępnych w starszych formatach np. znaki alternatywne i tzw. funkcje zecerskie czy osadzanie krojów na stronach www. Czyli OpenType może zawierać opis obwiedni TrueType i kod postscriptowy obrysu fontu Type1.

Co nam daje OpenType? Ponad 65 000 znaków w jednym zestawie. Zgodność ze standardem Unikod [dobra, teraz w skrócie powiem, że to standard identyfikacji każdego znaku niezależnie od języka i platformy, umożliwia zapisanie w jednym pliku i jednym foncie do 65536 znaków i w ten sposób będziemy mieli to z głowy]. OpenType ma małe pliki, automatyczną zamianę znaków alternatywnych [czyli te funkcje zecerskie, czyli umożliwia przypisanie kilku glifów jednemu znakowi pisma - od zecerów, czyli tych ludzi, którzy pracują na czcionkach metalowych], kilka odmian optycznych w jednym foncie oraz zaawansowany kerning. O nie, nie wciągnie nas kerning, w temat odstępów i świateł międzyliterowych i międzywyrazowych. Nie. To nie wszystko w temacie. Są jeszcze inne formaty jak TeX font metric [TFM] o generic font [Gf] - to fonty programu MetaFont. Oraz CFN [Calamus FoNt]. Tutaj opis znaków wektorowych oparty jest na tzw. b-spline'ach, podobnie jak w fontach postscriptowych, ale z zachowaniem układu jak w zestawach TrueType. O, mamy to. I Brygada 1918 przeżyła operację i teraz jest Openfontem. Brawo!

1918 BRIGADE [1918 BRIGADE]
inspiracja: DEVILS BRIGADE [DEVILS BRIGADE]

Więc teraz relaksik. Taki mały projekt rock'n'rollowy. Czyli Devils Brigade. Amerykański zespół rockowy założony jako poboczny projekt przez basistę Rancida Matta Freemana w 2000 roku. Co tutaj mamy? Prawdziwą mieszankę stylów, czyli można powiedzieć, że Type1, TruType, OpenType, Unicode w jednym. To w gwarze typograficznej. A muzycznej? Mieszankę stylów punk rockowych i psychobilly, trochę country, westernu i casio popu. Ha! To teraz dałem. Ale po to Freeman założył Devils Brigade, by dać upust swemu wariactwu muzycznemu. Tutaj jest frontmanem, głównym wokalem i może grać na kontrabasie. W Rancind może tylko śpiewać w chórkach i grać na basie. Więc tak w skrócie. [Gentleman of the Road] to taki casio pop z melodyjką z klawisza. [Shakedown] to czysty rock'n'roll - szybko i na temat. [Bridge of Gold] to taki country song, szanty czy co? [Desperate Times] taki pijacko imprezowy jest, a [Ride Harley] taki westernowy - dziki Zachód i te klimaty, rozumiecie. 12 kawałków, 28 minut. I gra. Muzyka otwarta na różne style. Jak Opentype. Niech żyje Brygada 1918 w Opentype - niech żyje! 

z graficznym pokręceniem / podstrzały graFIK

wtorek, 28 maja 2024

Antykwa z rozkloszowaniami na końcach stemów. Doktor Mateusz przyjmuje w Narodowym Funduszu Typograficznym. Osie liter bez skalpela. Grafemy to nie smoki rodem z fantasy. Rozkloszowane sukienki - w nich ładne panienki. Hałasuj, drzyj się, rzępol - kochaj?

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o tym, że Brigade 1918 to antykwa z rozkloszowaniami na końcach stemów. O, ja cię... Tego chyba już nie dam rady wytłumaczyć. Chociaż kocham typografię, to jednak daleko od miłośnika, fana, wielbiciela do profesjonalisty, fachowca, znawcy, specjalisty. Ba, do specjalisty to nawet się trzeba zapisać. Czy chcę się zapisać do specjalisty typografa, by wyjaśnił mi tak skomplikowane pojęcia? Hm, w sumie niezła myśl. Warto sprawdzić kiedy Mateusz przyjmuje pacjentów. Teraz pytanie: chorych czy zdrowych? Tych co są zaszczepieni na DTP czy nie. Pamiętacie? Kiedyś o tym było. Ale teraz nie o tym miało być.

Generalnie to z antykwą już sobie poradziliśmy. Przypomnijmy, że to szerokie pojęcie oznacza kroje pisma oparte na alfabecie łacińskim. I dużo rodzajów tych antykw znamy. Przy okazji Brygada 1918 omówiliśmy sobie antykwę klasycystyczną, która jest dwuelementowa, szeryfowa i ma większy kontrast w porównaniu do antykwy barokowej. Ten kontrast był tutaj kluczowy. Jak również proste szeryfy i wyraźne linie pionowe i poziome. Wcześniej była antykwa barokowa, również dwuelementowa, szeryfowa, o zwiększonym kontraście w stosunku do antykwy renesansowej i mniej skośnych szeryfach. I jeszcze wcześniej była antykwa renesansowa [mediewalowa] - dwuelementowa, szeryfowa, o niewielkim kontraście pomiędzy liniami poziomymi i pionowymi. Do antykw należą także egipcjanki - to antykwy jednoelementowe szeryfowe i grotesk - antykwa jednoelementowa bezszeryfowa. Jest jeszcze antykwa modernistyczna. Ok, najłatwiejsze za nami. 

Dalej mamy lekko pochyloną oś. Tutaj też damy radę bez skalpela. Oś cieniowania, inaczej oś litery [w języku międzynarodowym axis], to niewidoczna linia łącząca najcieńsze miejsca [przewężenia] kresek tworzących litery okrągłe. Może być ona pionowa lub pochyła w stosunku do linii pisma. Ok, Brygada 1918 ma lekko pochyłą. Przy okazji zdefiniujmy sobie rozwidlenie, czyli crotch. To ostry kąt na styku dwóch kresek np. w literze V lub Y. Apex - szczytowy punkt złączenia dwóch kresek, jak w dużej literze A lub wewnętrznych kresek litery W to wierzchołek górny. Vertex, czyli wierzchołek dolny, to punkt na dole znaku, w którym spotykają się dwie kreski, np. w literze V lub w środku dużej litery M.

I jeszcze grafem. To też już kiedyś było. Czyli, jak widać, warto rozmawiać. Tak, tak, stała gadka psychologów. Warto rozmawiać. A zatem rozmawiam z Wami i teraz tylko krótko przypomnę, że grafem to najmniejsza jednostka pisma, która często odpowiada fonemowi. Czasem jeden fonem może mieć kilka odpowiadających mu grafemów [w języku polskim np. rz i ż, u i ó]. W alfabetach taki grafem jest literą lub znakiem interpunkcyjnym. Digrafem to dwa grafemy składające się na jeden fonem np. sz, cz, ch. Są także trigrafemy. To brzmi trochę jak smoki jakieś z opowieści fantasy. A kilka wariantów tego samego grafemu określa się mianem allografu. Najlepszym przykładem będzie tutaj litera [ż]. Którą można zapisać z kropką na z, z kwadratem nad z, albo pionową kreską w środku litery. Tak, o tym miało być.

Uciekam jak mogę przed tymi rozkloszami. Zapożyczmy przykład z mody. Rozkloszowane sukienki to takie, których dół się rozszerza. Przez to wygląda trochę jak trapez. Dzięki temu talia jest wyraźnie zaznaczona, a niższe partie sylwetki są mniej zauważalne. Daje to nam bardziej kobiecą figurę, bo takie sukienki tuszują mankamenty ciała. Czyli przenosząc to do świata liter, litery rozkloszowane mają bardziej zaznaczoną talię, czyli są bardziej smukłe? Rozkloszować, to oznacza także nadać sukni lub spódnicy krój klosza. O, top rozkloszowany to luźna i zwiewna bluzka. Czy litera również może być lekka i zwiewna? A czy bluzka, sukienka ma rozkloszowany stem? Oto są pytania. A gdzie odpowiedzi? Odpowiedzi szukajcie w Narodowym Funduszu Typograficznym. Już przyjmowane są zapisy na 2030 rok. O!

FONT BRIGADE [ANTIQUE CITY]
inspiracja: RAW BRIGADE [AGGRESSIVE CITY]

A teraz krótko i na temat o Raw Brigade, bo z Brygadą 1918 to jakoś krótko się nie daje. Raw Brigade to zespół z Kolumbii, który nagrał swój debiutancki album [Aggressive City] w 2022 roku. Album ten trwa niecałe 15 minut. Łał, muzycy nie chowają się pod kloszem. Tylko walą ile się da. Tak, to dynamiczny, agresywny hardcore w najczystszej postaci. Wal do przodu tak szybko ile się da. I tak krótko, na ile to możliwe. Dobry przepis na muzykę, sprawdza się. Nie trzeba tutaj specjalisty od muzyki, by ją opisać. Hałasuj, drzyj się, rzępol - kurde i dobrze to brzmi, i dobrze się tego słucha. Prosty oldschoolowy hardcore. Ponoć chłopaki z Bogoty na koncertach w Stanach robią niezłą rozwałkę. [Aggressive City] - utwór wpada w ucho. Jest melodia, jest. [Burning] to rock'n'roll na całego. I tak 9 kawałków w 14:51. Tak. Jest bum, jest ogień, para, dym. Steam, rozkloszowane stemy są? 

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 23 kwietnia 2024

[6, 8, 10, 12, 16, 20, 24, 28, 36 punktów Didota]. Zagadka Brigade 1918 na miarę Archiwum X. Typograf bohater - Drozdowski Tadeusz. Antykwa z rozkloszowaniami na końcach stemów. Bardzo materialna muzyka Ghost Brigade

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o tym, że [krój Brygada należy do rodziny clarendonów charakteryzuje go didotowy kontrast, belkowate szeryfy  oraz archaiczne formy liter [t] i [f], czy też łezkowate terminale.]. Mniam, co za RIPnięty opis. Zagłębimy się w niego? Było już? W tym jednym zdaniu zawarto kawał historii typografii. I nie tylko. Historii świata. Czy aby nie przesadziłem? Nie, teoria spiskowa typograficzna światowa kryje jeszcze w sobie wiele tajemnic. Celowo nie ujawnionych, by ranga typografii za wysoka nie była. Tak, typografia ważna dla świata jest. Bez liter nie dyktatorów, demokracji a nawet anarchii nie ma. Ale chyba teraz nie o tym miało być.

Pora poszukać innego takiego światłego zdania w w książecce [Brygada 1918]. Przypomnijmy, że nasze prelegent Mateusz Machalski znany nam z GrafConfu [zaraz, zaraz, czy ktoś jeszcze pamięta, że my tu i teraz o tej konferencji mówimy?] wraz z zespołem archeologicznym: Jadwiga i Janusz Tryznowie, Przemysław Hoffer, Tomasz Ginter, Borys Kosmynka, Martyn Kramek i Andrzej Tomaszewski oraz z zespołem graficznym: Borys Kosmynka, Przemysław Hoffer - zaprojektował i zaprogramował fonty komputerowe dla rodziny kroju w sześciu odmianach [po trzy proste i kursywne]. Na jakiej podstawie tworzyli? Jak już była tutaj mowa, na podstawie znalezionych matryc. Co mieli do dyspozycji? Kompletne zestawy w następujących odmianach: antykwa prosta, półgruba i kursywa, w dziewięciu stopniach [6, 8, 10, 12, 16, 20, 24, 28, 36 punktów Didota]. Prawda, że znamy i wielbimy Didota?

Ciekawe, ciekawe rzeczy wyszły na jaw przy okazji. Otóż te wykonane metodą grawerowania matryce Brygady nie były używane do produkcji czcionek. Ba, nie znaleziono nawet pojedynczych czcionek o takiej nazwie. Toż to zagadka! Z jakiego powodu zaniechano odlewania czcionek, skoro stworzono tak kosztowne matryce? Co ciekawe, informacja o istnieniu kroju znajdowała się jedynie we wzorniku Odlewni Czcionek w Warszawie z 1954 roku. Matryce cudownie ocalały z zawieruchy wojennej. Mało tego, Brygady nie wymieniają wzorniki również innych odlewni czcionek. Zagadka goni zagadkę. To jak tajemnicze kręgi w zbożu, Roswell 69 i inne takie tam teorie spiskowe z Archiwum X. Scully do akcji!

Wiecej na ten temat poczytacie sobie sami. Wspomnę tylko jeszcze o jednym, wojennym wątku. Kiedyś pisałem o drukarzach bohaterach, w aspekcie podziemia czasów PRL. I chodziło tam o Toruń, gdzie GrafConf się odbywa. A mianowicie kierownik i współwłaściciel Tajnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych, Tadeusz Drozdowski w czasie okupacji ukrył część matryc oraz czcionek, w tym kilka kompletów każdego kroju pisma z zamiarem odtworzenia ich po wojnie. W lutym 1941 roku bohatera Tadeusza Drozdowskiego aresztowało gestapo za współpracę z organizacjami konspiracyjnymi. Pan Tadeusz dostarczał czcionki i materiał zecerski do drukarń TWZW, czyli Tajnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych, zorganizowanych przez AK, oraz ich konspiracyjnego magazynu przy ulicy Karolkowej 5. Udzielał też pomocy materialnej rodzinom prześladowanych pracowników firmy. Trafił do Oświęcima, gdzie zginął jeszcze tego samego roku. Typograf bohater. Cześć jego pamięci!

Co więc zrobiono z Brygadą 1918? Sprowadzono wzorniki z różnych odlewni czcionek, badano ich znaki, analizowano kształt, wielkość i podobieństwo. I teraz mamy oto kolejne zdanie na które z tęsknotą czekaliśmy. Na prelegent Mateusz Machalski stwierdził [zakresie zestawienia Brygady z Antykwą Półtawskiego, która według niego jest stylizowaną antykwą z rozkloszowaniami na końcach stemów. Ma lekko pochyloną oś oraz charakterystyczne podcięcia w literach m, n, h. Krój został stworzony od podstaw i ma charakterystyczne litery takie jak g, w, y. Porównanie grafemów znaków pozwala stwierdzić pokrewieństwo projektów, co może być jednym z argumentów potwierdzających tezę, że twórcą Brygady był Adam Półtawski.]. Najbardziej podnieciły mnie to rozkloszowania na końcach stemów. Ale o tym, czy uda mi się to zdanie przetłumaczyć z Mateuszowego na nasze będzie następnym razem.

GLIF BRIGADE [UNTIL FONT NO LONGER PRINTS US]
inspiracja:  GHOST BRIGADE [UNTIL FEAR NO LONGER DEFINES US]

Czyli co? Brygada 1918 duchem jest? Bytem niematerialnym? Duchem? Ghost Brigade? Ha, a propos. Niech zagrają. A że grają dobrze niech świadczy fakt, że album [Until Fear No Longer Defines Us] wydany w 2011 roku dotarł do 7 miejsca na finskiej liście albumów. Ktoś powie, że Finlandia z takiej muzyki słynie - a tak, gothic, doom, black ma się tutaj znakomicie, a to świadczy o tym, że i konkurencja jest większa. Początek jest delikatny, nastrojowy - spokojny śpiew na tle gitary. To [In the Woods]. Od kolejnego [Clawmaster] mamy już pomieszanie stylów, pomysłów, instrumentarium, wokali. [Chamber] i [Divine Act of Lunacy] snuje się leniwie, hipnotycznie jak piosenki Alice in Chains. [Grain] jest wręcz Floydowski, a [Breakwater] to zróżnicowana 8 minutowa suita. Momentami przypomina mi to wczesny Sear Bliss, Phlebotomized czy nawet Silent Stream of Godless Elegy. Melancholia w objęciach doom, death, post metalu i prog rocka. Duch różnych stylów muzycznych unosi się nad muzyką Ghost Brigade. Ale, w przeciwieństwie do Brigade 1918 Finowie są tworem namacalnym, realnym, a nie rozkloszowanym? 

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK


wtorek, 16 kwietnia 2024

Robale łezkowate to dopiero początek. Łezkowate źrenice zdradzą całą prawdę o lekach. Anyż jest wiatropędny, a kot ma w kale białe, łezkowate robaki. Zielona geopardzica na dokładkę. I akt kobiecy. Chłopcy z Youth Brigade łezek nie ronią

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o łezkowatych terminalach. Ki RIP? A to znów nie do mnie pretensje. Nie ja to wymyśliłem. To znowu ci, co Brygadę 1918 opisali. To wcale nie taka łatwa sprawa. Bo co oznacza [łezkowaty]? Słownik nam podpowie, że [przypominający łezkę kształtem]. Brawo słownik. Z kolei insektarium powie nam, że Cremnocephalus alpestris – Magnatek łezkowaty. Czyli Miridae – Tasznikowate. Ot, to robal. Jak to u robali, paskuda taka, no chyba, że jest się miłośnikiem paskud. Takich, co to ciało owalne mają i podłużne zarazem. I czułki mają i nogi brązowe. I jeszcze biały poprzeczny pasek. Ale nie o tym miało być.

A słownik zdrowia powie nam, że źrenica, czyli czarna, okrągła plamka widoczna na środku oka, to tak naprawdę naturalny otwór w tęczówce. Jest on odpowiedzialny za regulację ilości światła wpadającego do wnętrza oka. Dokładnie na wzór oka skonstruowano przecież aparat fotograficzny - taką źrenicą jest przysłona w aparacie fotograficznym. I kształt źrenicy wiele nam powie o chorobach nie tylko oczu, ale także układu nerwowego, urazach, a nawet efekcie oddziaływania niektórych leków. Nas najbardziej interesuje zmiana kształtu źrenic. Ten może być owalny, gwiazdkowaty [a to ciekawe, widzieliście kiedyś coś takiego?], szczelinowaty i oczywiście - łezkowaty. Kształty takie mogą oznaczać stany zapalne oczu lub urazy oczu. Normalnie płakać się chce. Na łezkowate się zbiera. Ale nie o tym miało być.

Pewnie też niewiele wspólnego z łezkowatym kształtem liter ma Biedrzeniec Anyż. Ale któż nie rozkoszował się smakiem cukierków anyżowych? No kto? Ha, pani od korekty nie cierpi. Ta roślina jednoroczna, którą da się uprawiać, pochodzi z rejonu Morza Śródziemnego. I, uwaga, wykształca ona drobne, łezkowate nasiona, zebrane w kształcie baldachu. Anyż zdrowy jest i basta. To środek wykrztuśny, spazmolityczny i, uwaga, wiatropędny... cichacze po nich okrutne. Co za ironia, bo przecież sam anyż ze względu na swój charakterystyczny smak i zapach jest wykorzystywany do produkcji ciast, cukierków i słodyczy. Likierów też. Anyżówka leczy, bo przecież anyż stosowany jest w niektórych lekach przeciwko wirusom grypy. A kiedy piszę te słowa, znowu zaczyna się sezon chorobowy. 

Łezkowate mogą być reflektory w samochodach. Łezkowate są także nacięcia, które ułatwiają trzymanie i zapobiegają wyślizgiwaniu się kredki z rąk. Łezkowate cętki ma [zielona gepardzica], czyli Calathea Leopardina. Grube łezkowate liście ma kapusta chińska. Łezkowate motywy ozdobne znajdziemy na płytkach ceramicznych. Białe, łezkowate robaki ma kot w kale. Łezkowate wgłębienia kondensujące napięcie mięśni grzbietu, czy partii nóg syntetyzujące skośnymi cięciami w jednym z widoków ma [Akt kobiecy] Katarzyny Kobro. Łezkowate formy ma posrebrzana patera z puklowaną dekoracją. Root elewator o numerze 195 posiada tępy łezkowaty koniec pracujący, co sprawia, że jest idealny do luksacji korzeni. Monstera Peru zachwyca niezwykłym trójwymiarowym wzorem na łezkowatych liściach. Para pałek hikorowych z końcówką drewnianą ma kształt łezkowaty. Dużo łezkowatości w świecie tym, a nie o tym miało być.

A terminale? O nie, lepiej nie wchodzić w ten temat. Od razy w typografię wchodzimy. Litery mają swoją anatomię. Długo można gadać. Tak w skrócie, elementy strukturalne litery dzielimy na kreski, końcówki i rozstawienia. Nas najbardziej interesują końcówki. Tutaj wyróżniamy szeryfy. O nich już było. Potem jest zakończenie, czyli terminal. Brawo! Mamy terminale. I uwaga, one mogą być kulkowe [ball], dziobkowe [beak], haczykowate [hooked] i... łezkowate [teardrop]. Wreszcie mamy swoje łezkowate terminale! Ale dokończmy temat. Końcówki mogą być w formie zawijasa [swash], zwężki [final], ucha [ear], występu [spur] albo mieć końcówkę zawiniętą [swash terminal]. Łezkowate terminale, ile tutaj łez wylaliśmy by do nich dotrzeć.

YOUTH BRIGADE [SINK WITH KAPITALIKI]
inspiracja:  YOUTH BRIGADE [SINK WITH KALIFORNIJA]

Chłopacy z Youth Brigade raczej do ckliwych nie należą. Łezek raczej nie leją. A czy mają łezkowate źrenice pod wpływem leków? A nie zaglądajmy im za kulisy. Czy mają łezkowate terminale na okładce [Sink With Kalifornija]? Nie, logo formacji wygląda jak naszkicowane ołówkiem, wydrapane czy rozmazane na płocie. A tytuł płyty ma belkowate szeryfy. Youth Brigade amerykańska grupa założona w końcu lat 70-tych w Los Angeles przez byłych członków Extremes. Na początku kapela była częścią kolektywu  Skinhead Manor - sekstetu z dwoma wokalistami. Pierwotnie zespół grał hardcore i nagrywał w studio, które mieściło się w Skinhead Manor, 8-pokojowej rezydencji w samym sercu Hollywood wynajmowanej przez społeczność odmieńców wydających fanziny i prowadzących pirackie radiostacje. Mniam. RIPnięty też tak wariował za młodu. Za staru trochę też. Historia grupy jest dość bogata. Youth Brigade dużo koncertowali, zmieniali skład, skrócili nazwę do Brigade, łączyli w muzyce punk, reggae, pop, rap, doo-wop, aż w końcu lat 80 Youth Brigade reaktywowali się w rodzinnym składzie i powrócili do korzeni muzycznych. [Sink With Kalifornija] to album kompilacyjny wydany w 1994 roku przez własną wytwórnię zespołu, BYO Records. Zawiera on głównie materiał z [Sound & Fury] z 1983 roku i EP [What Price Happiness?]. A także utwory z koncertu w Fender's Ballroom na Long Beach w 1985 roku. Familia Sternów w całej krasie. Łezki nie roni. Oczkami nie mruży. Tak, to koniec podróży. Opis Brigade 1918 nie ma przed nami tajemnic. Kto by się spodziewał, że w tym wszystkim konieczna będzie kupa kota?

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

wtorek, 6 lutego 2024

Sromać się to prostata? Co ma Lampenputzer do przystrzygacza knotów? Alfa i sampa czy alfa i omega? Tau wieloryba a dystrybuanta rozkładu normalnego. Brygada Haine’a sieje dziką anarchię francuskojęzycznie

O czym to ja miałem powiedzieć? A teraz opowiem Wam o archaicznych formach liter. O nie? Co tutaj znowu wymyślił? On, czyli ja? Ja tutaj niczego nie wymyślam. Ja wyjaśniam, tłumaczę jak RIPie na rowie. Przecież wyraźnie w opisie Brigade 1918 napisali, że czcionka ma [archaiczne formy liter [t] i [f]]. No właśnie. Aż mi podwójny kwadratowy nawias wyszedł. Bo nie stosuję cudzysłowów. Nie, bo nie. Bo tych cudzysłowów to wiele jest, mogą być francuskie, angielskie, typograficzne, cytaty w cytatach. A nawias to nawias. Kwadratowy to kwadratowy. To jak z pikselem. Niby nie ma wymiaru albo ma nieskończenie mały wymiar, a jest kwadratowy, ale może być nie kwadratowy. Ale chyba nie o tym miało być.

Łatwiej będzie zacząć od archaicznych polskich słów. Ot, np. chędożyć. To sprzątanie i odbywanie stosunku płciowego przez mężczyznę. Dlaczego przez mężczyznę? Tak mądrzy ludzie napisali. A jednocześnie? Jak ktoś potrafi, to czemu nie. Albo Lampucera. To z kolei kobitka, która nakłada na siebie tony makijażu. Pudruje się, maluje, ma tzw. tapetę. Czemu tak nazwano, skoro w języku niemieckim Lampenputzer to przystrzygacz knotów? A generalnie lampucer zajmował się zapalaniem ulicznych latarni? Mam jeszcze lepsze. Sromać się. To prostata. To znaczy nie prostata. To proste. Słowo pochodzi od srom. Czyli po staropolsku oznacza wstydzić się. I kurde jeszcze jedno. Sczeznąć. Czyli przestać istnieć, osłabnąć, zmaleć... Pamiętam, że mówiliśmy kiedyś do osoby, która nas wRIPała - aby sczeznął! Ale chyba nie o tym miało być. 

A o mąciwodzie? No nie, niepotrzebnie się tu sieje zamęt. Miało być o archaicznych literach. Ot, dla przykładu. Jest sobie taka grecka litera Sampi (σαμπῖ, Ϡϡ). Ona w greckim systemie liczbowym oznacza liczbę 900. Ponoć rozwinęła się z archaicznej grackiej litery san pochodzącej z kolei od fenickiej litery sade. Ta sampa nie występowała w alfabecie grackim między literami pi i koppa, ale na końcu. Nawet za literą omega. Wtedy nie można by mówić alfa i omega. Tylko alfa i sampa. A w alfabetach jońskich i pamfilskich występuje specjalna litera  w postaci T lub [widły]. To archaiczna alfabetyczna forma sampi, z której później powstała współczesna numeryczna forma sampi. W Unicode litera ta jest tak zakodowana: U+0372 [HTML &#x0372] - to archaiczna wielka litera grecka sampi. U+0373 [&#x0373] - archaiczna mała litera grecka sampi. Co to Unicode? To Unicode Standard, czyli komputerowy standard kodowania zestawu znaków. Obejmuje on litery większości używanych na świecie pism. I nie tylko. Także symbole, emoty i inne znaki. Ale chyba nie o tym miało być.

A o archaizmach. W Poradni Językowej znalazłem takie oto ciekawostki na ten temat. Z elementów archaicznych korzysta w swoich powieściach Andrzej Sapkowski. Znacie, kojarzycie? Wiadomo, stworki, potworki. I on np. korzysta z takiego staropolskiego słowa [pry], które jest skróconą formą od [prawi], czyli mówi. Innym archaizmem jest forma [wszem]. To pozostałość po dawnym zaimku, który występował w trzech rodzajach [wesz] - wszystek, [wsza] wszystka i [wsze] - wszystko. Dlatego mówimy, że RIP ze wszech miar cudowny i przetrwa po wsze czasy. Czyli [wszem] oznacza nam wszystkim. To nie skrót, a relikt językowy.

A litera T [t] to dwudziesta litera alfabetu łacińskiego, dwudziesta szósta litera alfabetu polskiego. W języku angielskim to druga najpopularniejsza litera. Od litery [t] powstało 15 liter diakrytyzowanych. Różne, różniste są takie literki [t]. To kawał zabawy typografią. W greckim jest Tau - to dziewiętnasta litera alfabetu greckiego i dwudziesta druga, czyli ostatnia litera alfabetu hebrajskiego. Dobra. Stop. Bo jak wejdziemy w Tau głębiej, to dotrzemy do funkcji tau w matematyce, symbolu taonu w fizyce, stałej czasowej w automatyce i elektryce. Tau Wieloryba w science fiction, naprężeń statycznych w mechanice. Właśnie. STOP! A F [f]? To szósta litera alfabetu łacińskiego, dziewiąta alfabetu polskiego. Odwrócone F w łacinie [Digamma inversum] - Klaudiusz stworzył, gdy reformował łacinę. Ale się nie przyjęła. A w cyrylicy i grece mamy też Ф, ф [fi]. I taka archaiczna forma w języku polskim była wykorzystywana ze względu na brak odpowiedniego znaku w alfabecie polskim. Znajdziemy je w [Kazaniach świętokrzyskich] oraz w [Psałterzu floriańskim]. Ha, oraz w średnicy, strumieniu świetlnym, strumieniu indukcji magnetycznej, dystrybuancie rozkładu normalnego, mezonie, funkcji Eulera i wielu innych miejscach. Ale teraz nie o tym miało być. 

FONT BRIGADE [SKŁAD]
inspiracja: HAINE BRIGADE [SAUVAGES]

Ani T, ani F nie ma Haine Brigade. Aczkolwiek w alfabecie francuskim jest F - effe i T [té]. Czyli co, Haine Brigade to archaiczny zespół? Trochę już tak. Powstał w Lyonie w 1981 roku i istniał do 1989 roku. Czyli po upadku żelaznej kurtyny nie miał już sensu istnieć? Czemu nie, takich przemian we Francji jak w innych regionach Europy to nie było. A Haine Brigade bardzo zaangażowani politycznie byli. Podobnie jak większość zespołów punk rockowych. Bliskie im były anarchistyczne idee i francuski libertynizm. Krążek [Sauvages] wydany w 1987 roku to klasyka melodyjnego punk rocka. Bardzo mi się podoba. To żywioł, energia, melodyka - 12 utworów, które naprawdę cieszą ucho. Jak dodamy to tego melodykę francuskiego języka, damsko-męski duet wokalny, klarowne brzmienie uzyskane w słynnym Southern Studios w Londynie, to wyłania się z tego kawał wspaniałego anarcho-punka. Mało, dokładam zatem saksofon. I jest bomba. Archaiczna nie muzyka? Nie, po latach brzmi ciągle świeżo. Może warto by było rewitalizować Brygadę Haine’a, jak rewitalizowano Brygadę 1918 z archaicznymi literami [t] i [f]?

z graficznym pokręceniem / podstarzały graFIK

Dziara goni dziarę, czy ta moda jest za karę?

Twelfth episode of the RIPped graFIK saga. Now… what was I gonna say? Oh right — the story of a graphic designer who escaped to a lake. Nope...