Tym razem trochę mniej typowy DTPzine :) Grafika ma wiele twarzy: wydawnicza, cyfrowa, packing, akcydensowa,… a jedna z jej gałęzi jest grafika warsztatowa. Można by rzec, że to „pra-grafika” — lecz byłoby to nieprawdą ;P Ta dziedzina jest cały czas praktykowana i rozwijana głównie w dziedzinie artystycznej choć nie zawsze.
W ramach szerzenia wiedzy z różnych zakamarków graficznego świata podjęliśmy współprace z Jackiem Machowskim [Instagram: @machawisznu], który napisał tekst do tego numeru… ale również wykonał drzeworyt zawarty w tym DTPzine :) Każdy z egzemplarzy jest wydrukowany ręcznie. Więc ten zin której trzymasz w ręce jest to swoistym unikatem. Jacek prowadzi zajęcia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego. Poza tym organizuje warsztaty z drzeworytu japońskiego [mokuhanga], które, jak niektórzy mogą pamiętać, odbyły się i w naszej szkole. Technika ta, mimo ogromnej rozpoznawalności, jest stosunkowo rzadko wykorzystywana w Polsce.
Tak, ten numer DTPzine jest unikatowy, jeszcze bardziej analogowy niż normalnie, stąd też każdy ma przydzielony nakład (tradycyjny sposób numerowania druków artystycznych). Oryginalnych DTPzine powstało zaledwie 200 szt., a w Twoich rękach jest… sprawdź numer pod drzeworytem. Nakład zapisuje się w formie ułamka, gdzie pierwsza liczba (licznik) określa numer odbitki (wydruku), a po kresce ukośnej (ułamkowej) zapisuje się, ile oryginalnych prac powstało (mianownik). Pierwsze grafiki nie posiadały nakładu, a nawet często nie były sygnowane przez autorów. W Europie od XVI wieku regułą stało się sygnowanie dzieł. Artysta grafik umieszczał na rycinie swe nazwisko (rytując litery na matrycy). Z czasem kolekcjonowanie grafik stało się bardzo popularne, a odbiorcy (kolekcjonerzy) zaczęli interesować się, ile wydruków powstało z danej pracy.
Więcej, dokładniej, a przede wszystkim z drzeworytem w papierowej wersji DTPzine lub dtpzine@zsz6.poznan.pl
z graficznym pokręceniem / kropatzevsky_rip_art

















