DTPzine się fotografuje, trybicie? Tak, jasne, połowa z was woli tryb Auto, bo aparat sam ogarnia wszystko, a druga połowa udaje, że ogarnia Manual, żeby wyglądać jak artyści. Spoko, DTPzine nie ocenia. W tym numerze pokazuje, że fotografia to nie tylko ISO i migawka, ale też syreny w akwarium, glam-rockowe riffy i trochę magii z ciemni.
W [Poster] ściągawka dla tych, którzy wciąż myślą, że [P] to [punk] – niestety, to tylko Program. Ale spokojnie, wciąż można nim złapać dzieciaka na hulajnodze albo kota w biegu. Potem wjeżdża Manual – czyli tryb dla tych, którzy lubią mieć pełną władzę nad światem, a przynajmniej nad ekspozycją. ISO, przysłona, czas – trójkąt ekspozycji brzmi jak nazwa kapeli, ale to po prostu matematyka w wersji punk [Graphic]. A skoro już o dziwnościach mowa – mamy książkę, w której bohaterka jest syreną na etacie, a jej chłopak fotografuje jakby aparat był bronią masowego rażenia prawdy. Hoffman udowadnia, że dziwność sprzedaje się lepiej niż haftowane serwetki. I DTPzine, wieczny dziwak, to kupuje. Na deser – Def Leppard i ich [Photograph]. Hymn dla wszystkich, którzy zakochali się w zdjęciu i nie wiedzą, co dalej. Glam, fryzury jak po tornadzie, refren wgryzający się w mózg jak klisza w Canonie. Takie to [Music]. Tak, DTPzine nie kręci, tylko wcale nie pokrętnie tłumaczy pokrętło aparatu fotograficznego. To magia, obsesja, dziwność i trochę rock’n’rolla, nawet jak światłomierz pokazuje -1,5. Ba! Auto jest dla turystów, Manual dla marzycieli, hi, hi...
Więcej w papierowej wersji DTPzine lub dtpzine@zsz6.poznan.pl
z graficznym pokręceniem / kropatzevsky_rip_art
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz