O do sfinksa! W tym numerze DTPzine znów pożenił wiele przestrzeni mentalnych, historycznych, kulinarnych, muzycznych, graficznych, typograficznych i fantastycznych. O tak, zrobił to fantastycznie. Ponadczasowo.
Watek kulinarny: proszę bardzo. Są klopsy w [Poster], są. Bez nich nie byłoby rymu do Cheopsa. A ten to kto? Korporacyjny macho? A nie, by czegoś się o nim dowiedzieć, trzeba rozszyfrować hieroglify. O tym w [Book]. A kto zajmował się kalibracjami i charakteryzacjami w dawnym Egipcie? Ten sam grafik, co od typografii był? W [Poster] podstawy opisu technologicznego opisu barw. Rzecz współczesna. Ale równie skomplikowana jak hieroglify. Jest także piramida. I to właściwie w [Poster] i w [Music]. Bo tam Iron Maiden śpiewają o denacie faraonie, który jednak nie do końca denatem chce być. W [Graphic] strach się bać, abstrakcyjna mowa o sterowaniu barwą w reprodukcji poligraficznej. Że jak? Czytaj na wspak? Uhm, bez klopsa do tego numeru DTPzine nie podchodź.z graficznym pokręceniem / kropatzevsky_rip_art















